za dwie minuty północ. Kiedy to skończę.. będzie NIEWIADOMOKTÓRA. Dziwna godzina. Odległa i niebezpieczna.
Słyszę dźwięk przekręcanego w zamku klucza. To współlokator wraca. Wybrał się na kebaba. Na zewnątrz mroźno. Śnieg, lód.
Znowu nie było gdzie zaparkować. Wybieram coraz dziwniejsze miejsca. Tym razem prawie że w kontenerze na śmieci.
Ci ludzie są złośliwie głupi. Stawiają te samochody tak by zmieściło się ich jak najmniej. A wystarczyło by tylko trochę ciaśniej. Tylko trochę użyć tych szarych komórek i było by parę miejsc więcej. Niedużo, ale wystarczająco.
W radio jakieś stuku puku. I tak którą stację bym nie włączył to jest to samo.
Stuku puku Stuku puku i coś tam szmera pomiędzy.
Na dwójce było coś innego. Setki odgłosów Ajjj wydawanych przez osoby różnej płci, wieku, pewnie też różnego koloru czegokolwiekchcesztotuwstaw.
dupa dupa dupa
Mam dziś jakiś zły dzień.
A miał być dobry. I w sumie powinien być dobry.
Zaczął się od męskiej decyzji i finezyjnego maila do jakiejś Pani z HRów pewnej dużej firmy posiadającej swój własny paszport.
Uprzednio spojrzałem na mapę i powiedziałem sobie, że to bez sensu, by dwie godziny dziennie spędzać na podróży do i z pracy. Same straty.
Teraz ten cykl zajmuje 40-50 minut i daję radę. Mogę sobie zapalić fajkę na Marynarskiej, gdy jest pod górkę, posłuchać kanonu dwójki. Czasem jest naprawdę interesująco - jak dziś koncert na Bethoveena na dwa rogi naturalne i orkiestrę smyczkową. Cud miód i orzeszki. Robiło wrażenie. Jeszcze nie słyszałem by na zwykłej waltorni ktoś tak grał. Ten sound, ta techniczna lekkość. I kurde nie wiem jak wygląda ten róg naturalny. Po tym co grali nie może być inaczej, jak tak, że jest to pozawijana rura z dziurkami. Bo nie da się, kurna się nie da wygrywać takich rzeczy tylko na jednym szeregu harmonicznym. Nie ma bata!
A potem było na przemian.
Na przemian dobrze i źle. Wesoło i smutno. To dostałem pochwałę wdzięczności od kolegi za świetne narzędzie, to szef wszystkich szefów strofował mnie za to, ze go zastawiłem samochodem. No i miał rację. Ale że musiało akurat dziś paść akurat na mnie!?
W nocy miałem dziwne sny.
Śniło mi się, że mam dziecko..chyba córeczkę z dziewczyną, która we śnie był dla mnie znana.. a tak na jawie.. to nie mam pojęcia kto to mógł być. I ta dziewczyna ukrywała przede mną tę tajemnice. Dopiero teraz ją poznałem. I to w taki sposób, że nie miałem pewności czy jest moja.
I nie wiedzieć czemu ta dziewczyna powiedziała o tym tylko Cioci Danusi.. wniosek? Musi być z Lublina/Świdnika:)
We śnie bawiłem się z maluchem. I to jest drugi raz w życiu jak śnią mi się maluchy. I chciałbym mieć takiego malucha. I mi teraz smutno. Bo nie mam. I nie bardzo mam z kim mieć. Choć może to nie tak. Może i by się to dało załatwić. Ale było by.. trudno.. oj trudno.
i nie chce mi się więcej pisać
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz