poźniej.. znalazłem się w pracy.. a tam dzień jak codzień. Szukanie własnych błędów, poprawki, testy, poprawki, testy. Zdziwienie. Testy. Testy. Poprawki. Plan lepszych testów. Plan lepszych poprawek. Kolejne zdziwienie i tak w koło macieju.
Można się zmęczyć.
Wracając postanowiłem posilić sie chińszczyzną. Niebieska budka nad trasą lazienkowską ma naprawdę dobrego kurczaka w cieście. Choć dziś sos słodko kwaśny okazał się bardziej kwaśny..
kiedy odchodziłem rzuciłem okiem na tych ludzi którzy tam się krzątają. 3-4 osoby. Mało miejsca. upał, mokro. Jeden z nich usiadł przy stole by chwile odpocząć. Był młody .. młodszy ode mnie. Miał bardzo zmęczoną twarz.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz