poniedziałek, 6 lipca 2009

Zmęczona twarz

Obudziłem się rano z myślą by pograć na puzonie. To dobra myśl. Ale powstała o parę godzin za wcześnie. Przewróciłem się na drugi bok próbując przestawić przy okazji budzik.. co jak się okazało udało mi się tylko połowicznie.
poźniej.. znalazłem się w pracy.. a tam dzień jak codzień. Szukanie własnych błędów, poprawki, testy, poprawki, testy. Zdziwienie. Testy. Testy. Poprawki. Plan lepszych testów. Plan lepszych poprawek. Kolejne zdziwienie i tak w koło macieju.
Można się zmęczyć.

Wracając postanowiłem posilić sie chińszczyzną. Niebieska budka nad trasą lazienkowską ma naprawdę dobrego kurczaka w cieście. Choć dziś sos słodko kwaśny okazał się bardziej kwaśny..

kiedy odchodziłem rzuciłem okiem na tych ludzi którzy tam się krzątają. 3-4 osoby. Mało miejsca. upał, mokro. Jeden z nich usiadł przy stole by chwile odpocząć. Był młody .. młodszy ode mnie. Miał bardzo zmęczoną twarz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz