przybierałem się do tego długo.. Chyba więcej jak dwa lata.
Pamiętam moment, w którym wszystko się posypało. I tą niezdrową radość w oczach kobiety, którą jak mi się wydawało kochałem.
Właściwie to stało się to dwa razy. Za pierwszym jakoś to wybaczyłem. Zresztą wtedy to nie było dla mnie takie ważne. Choć i łatwiej było by to wszystko poskładać. 3 nierówne części. Niezbyt skomplikowana układanka.
Za drugim razem zabolało mocniej. Być może i ta jej zazdrość była trochę uzasadniona. Ale z drugiej strony jak można być zazdrosnym o przeszłość, o wspomnienia. O coś co miało miejsce na długo przed tym nim się poznaliśmy?
Trzymałem te części w rozsypce tak długo. I w końcu kupiłem klej i posklejałem.
Znowu mam Kubek Korzenia. Choć się już raczej niczego z niego nie napiję!
środa, 23 września 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz